Jak plaża, to i nordic walking

Gdzie iść w Świnoujściu, żeby było najładniej
Jeśli już jesteśmy nad morzem, wybór jest prosty. Plaża. Szeroka, równa i dająca dużo przestrzeni do chodzenia. Świnoujście ma pod tym względem dużą przewagę, bo nawet przy większej liczbie spacerowiczów da się znaleźć miejsce do spokojnego marszu, szczególnie bliżej linii wody, gdzie piasek jest twardszy.
Gdzie iść?
Na krótszy dystans dobrym kierunkiem będzie spacer w stronę Wiatraka. To kilka kilometrów spokojnego marszu bez planowania powrotu. Jeśli jednak ma się ochotę na dłuższą trasę, naturalnym wyborem jest plaża w stronę Niemiec.
Pierwszą miejscowością po przekroczeniu granicy jest Ahlbeck, oddalony o około trzech kilometrów. To wygodny cel na średni dystans. Można dojść, zrobić przerwę i zdecydować, czy wracać pieszo, czy skorzystać z kolei. Idąc dalej szeroką plażą, dochodzi się do Heringsdorfu, oddalonego o około sześć kilometrów, a następnie do Bansinu, który leży mniej więcej dziewięć kilometrów od granicy. To już propozycje na naprawdę dłuższe marsze z kijkami.
Idąc plażą w stronę Niemiec, trudno jednoznacznie powiedzieć, po której stronie jest ładniej. Różnice są subtelne i dotyczą głównie architektury. Po niemieckiej stronie pojawia się zabudowa w stylu dawnych uzdrowisk – przedwojenne wille i pensjonaty ciągnące się wzdłuż promenady. Sama plaża pozostaje bardzo podobna – szeroka i otwarta, z molami w każdej miejscowości oraz zapleczem w postaci sklepików, kawiarni i knajpek z rybą i piwem. Dzięki temu Ahlbeck, Heringsdorf i Bansin są naturalnym przedłużeniem spaceru po polskiej stronie.
Jeśli ktoś zapędzi się dalej niż planował, nie ma z tym żadnego problemu. Z Ahlbecku, Heringsdorfu i Bansinu kursuje kolej, którą w kilkanaście minut można wrócić bezpośrednio do centrum Świnoujścia. To bardzo wygodne rozwiązanie przy planowaniu dłuższych tras.
Warto tylko pamiętać o jednej praktycznej rzeczy. Po stronie niemieckiej obowiązuje Kurtaxe, czyli opłata kuracyjna. Płaci się ją w automatach stojących przy wejściach na plażę i przy promenadzie. Wyglądają trochę jak parkomaty, więc łatwo je przeoczyć, a jeszcze łatwiej o nich zapomnieć. Lepiej załatwić to od razu i mieć spokój na dalszy spacer.
Kiedy?
W zasadzie przez cały rok.
Plaża jest na tyle szeroka, że można po niej chodzić o każdej porze. Latem jest więcej ludzi i tempo bywa nierówne, ale da się to obejść, wybierając odpowiedni odcinek lub porę dnia.
My jednak najczęściej wybieramy jesień. Jest mniej osób, łatwiej iść spokojnie i bez ciągłego omijania innych. Zimą też się zdarza, choć trzeba przyznać, że jest w tym odrobina heroizmu – wiatr, chłód i piasek w butach. Ale po takim spacerze grzane wino smakuje po prostu lepiej.